Wypuściłem pierwszą dużą aktualizację beDocs, wersję 1.3.0. Nie ma w niej nowego modułu ani funkcji „pod sprzedaż”. Jest zestaw poprawek, które wzięły się wprost z tego, jak prawnicy pracują z AI na co dzień. Opiszę cztery zmiany i przy każdej powiem, skąd się wzięła.
Przeciągnij i upuść, w dwóch miejscach
Do tej pory pliki dodawało się przez okno „wybierz plik” lub skopiowanie plików do folderu na dysku. Działało, ale było mniej wygodne. Szczególnie wtedy, gdy trzeba było dorzucić kilkanaście dokumentów naraz.
Teraz przeciąganie działa w dwóch miejscach i każde robi coś innego.
Do folderu sprawy w module „Szukaj”. Upuszczasz pliki albo maile na obszar roboczy, lądują w folderze sprawy, a indeks sam się przebudowuje. To droga dla materiału, który ma zostać w sprawie na stałe.
Prosto do kontekstu. Upuszczasz plik albo wiadomość tam, gdzie budujesz zapytanie do analizy. Z biegu, bez zakładania sprawy i bez indeksowania. To droga na skróty, dobra jeśli musisz zrobić szybką analizę.
Jak bezpiecznie dodawać wiadomości e-mail do analizy AI?
Praca prawnika w dużej mierze kręci się wokół trzech narzędzi: bazy aktów, edytora tekstu i poczty. Z rozmów z prawnikami wiem, że skrzynki pękają w szwach, a przeklejanie treści maila do innego programu jest męczące. Szczególnie przy dłuższej korespondencji, gdzie wątek ciągnie się od kilku tygodni.
Dlatego przeciąganie nie ogranicza się do plików. W obu miejscach, o których pisałem wyżej, możesz przeciągnąć wiadomość prosto z klasycznego Outlooka albo z Thunderbirda. Program sam zrobi z niej plik, wczyta go i zapisze w kontekście albo w folderze sprawy.
Dlaczego nie wtyczka do Outlooka?
Pewnie nasuwa Ci się to pytanie. Wtyczki do Outlooka mają dziś najwięksi gracze w legaltechu. Sam taki dodatek rozważałem i odłożyłem go na później.
Dlaczego?. W typowej wtyczce AI treść maila trafia do modelu taka, jaka jest: z imionami, nazwiskami, adresami i numerami spraw. Wtyczka bierze wiadomość, wysyła ją na serwer dostawcy, a tam wykonywana jest analiza. Twoje wiadomości mogą być po drodze szyfrowane, mogą trafić na serwery w Europie itp. Ale czy naprawdę musiały opuścić Twój komputer?
Drugi powód dotyczy zakresu. Oczywiście – wtyczka wtyczce nierówna. Dodatki do Outlooka mają w Microsofcie poziomy uprawnień. Jedne mogą czytać tylko wiadomość, którą masz otwartą ale najszerszy poziom uprawnień daje dostęp do całej skrzynki: dowolnej wiadomości, dowolnego folderu.
Niestety, funkcje, które najlepiej wyglądają na prezentacjach (np. przeszukiwanie całej poczty, wskazywanie pilnych maili albo rozpoznawanie, której sprawy dotyczy przychodząca wiadomość), z definicji potrzebują dostępu szerszego niż jeden mail. Część dostawców daje je jako opcjonalne, które trzeba świadomie włączyć. Tylko że wtedy to Ty musisz wiedzieć, jakie uprawnienia ma dodatek i co się z nimi wiąże. To jak z aplikacjami na telefonie: kiedy ostatni raz sprawdzałeś, do czego mają dostęp?
Przeciąganie rozwiązuje to prościej:
- wybór jest fizyczny: jeden ruch myszką to jedna wiadomość, ta, którą wskazałeś. Nie trzeba czytać ustawień, żeby wiedzieć, co program zobaczył,
- mail przechodzi przez pseudonimizację na Twoim komputerze: trafia do kontekstu, a dane osobowe można zamienić ta tagi, zanim cokolwiek wyjdzie na zewnątrz,
- mniej danych to mniej kosztu: każda wiadomość przeczytana przez model to nie tylko potencjalne ryzyko, ale też zużyte tokeny i limity,
- nic nie trzeba instalować – nie każdy chce wpinać cokolwiek w pocztę.
Ten ostatni punkt nie wziął się znikąd. Jeden z prawników, testując inny program AI, powiedział mi wprost, że nie podoba mu się pomysł instalowania wtyczki do Worda i Outlooka. Nie chodziło o wygodę. Chodziło o to, że nie chciał, żeby coś siedziało w jego poczcie.
Czy to znaczy, że wtyczka do Outlooka nigdy nie powstanie? Tego nie wiem. Ale jeśli kiedyś powstanie, to tak, żeby nie odebrać Ci kontroli nad danymi.
A co z nowym Outlookiem?
Mała uwaga. W nowym Outlooku przeciąganie wiadomości poza program działa u wielu osób niestabilnie, to znany problem zgłaszany na forum Microsoftu od jesieni 2025. Dlatego tam trzeba zrobić jeden krok więcej: kliknąć wiadomość prawym przyciskiem, wybrać „Zapisz jako” i dopiero zapisany plik przeciągnąć do folderu sprawy albo do kontekstu. Na tę chwilę nie mam dla nowego Outlooka lepszego rozwiązania, ale będę nad tym pracował.
Dwa nowe presety: adwokat diabła i subsumpcja
Doszły dwa presety kontekstu.
Adwokat diabła szuka dziury w Twoim własnym stanowisku. Zamiast potwierdzać to, co napisałeś, wypisuje argumenty, które może postawić druga strona. Model z natury lubi się zgadzać, więc ten preset celowo odwraca mu kierunek.
Subsumpcja porządkuje stan faktyczny chronologicznie, a potem przykłada do niego normę. Przy sprawach, w których materiał jest rozrzucony po kilkunastu pismach, sama ta kolejność robi robotę.
Przypomnę, bo to podstawa działania programu: presety przygotowują kontekst i pytanie za Ciebie. Nie ma tu czatu, w którym trzeba wiedzieć, jak promptować.
Widok weryfikacji z mapą pseudonimizacji
W beDocs odpowiedź modelu sprawdzasz na tagach. Patrzysz na tekst, w którym stoi [ORGANIZACJA_1] i [OSOBA_3], i po trzech akapitach nikt już nie pamięta, kto jest kim. Sprawdzanie merytoryczne robi się przez to trudniejsze, niż powinno.
Dlatego w widoku weryfikacji masz teraz interaktywny podgląd mapy pseudonimizacji. Widzisz, co kryje się pod każdym tagiem, bez przełączania się między oknami. Tak po prostu jest wygodniej.
Wykrywanie halucynowanych tagów
Tu potrzebne jest rozróżnienie, bo obok siebie chodzą dwie różne sytuacje.
Pierwsza: tag w rozjechanej formie. Model zwraca na przykład [OSOBA 1] zamiast [OSOBA_1]. Tym program zajmuje się sam: składa zapis do właściwej postaci i podmienia dane bez Twojego udziału.
Druga: tag zmyślony. Model wymyśla znacznik, którego w mapie nigdy nie było, na przykład [OSOBA_119] przy trzech osobach w dokumencie. Pod taki tag nie ma czego podstawić. Wcześniej zostawał w eksporcie i to Ty musiałeś go wypatrzeć. Teraz program wskazuje go w widoku weryfikacji i pozwala szybko poprawić.
To jest bezpiecznik do bezpiecznika. Nie napiszę Ci, że mój model nie halucynuje, bo halucynuje każdy. Mogę Ci za to pokazać miejsce, w którym zmyślił, zanim zrobisz eksport. W mojej ocenie to jedyna uczciwa wersja tej obietnicy.
Podsumowanie
Cztery zmiany, jedna logika:
- Szybciej wrzucasz materiał: przeciąganie plików i maili do sprawy albo prosto do kontekstu.
- Dokładniej wybierasz, co widzi model: jedna przeciągnięta wiadomość zamiast wtyczki z dostępem do poczty.
- Dokładnie widzisz, co się stało po drodze: mapa pseudonimizacji przy weryfikacji i wskazane zmyślone tagi przed eksportem.
Jeśli dopiero zaczynasz z beDocs albo chcesz zobaczyć wszystkie moduły po kolei, zajrzyj do pełnego poradnika beDocs. Opisałem tam moduł po module, z nagraniami, całą drogę: od wyszukiwania w aktach po raport przetwarzania.
